Slider

8/Wyróżniony/custom

KSP-2001 (Gaz 66) 1:43 Start Scale Models

2 mar 2018
     Dzisiaj chciałby Wam zaprezentować kolejne wcielenie wspaniałego Gaza 66, które dosłownie wczoraj trafiło do mojego zbioru. Bryłę tego konkretnego samochodu znacie z wpisu o mobilnym gabinecie dentystycznym, tym razem jednak, występuje ona w malowaniu straży pożarnej. Widoczny na zdjęciu model to replika samochodu używanego w radzieckich jednostkach straży, jako wozu dowodzenia. Miniatura wyprodukowana została przez rosyjską Start Scale Models, a trafiła do mnie dzięki uprzejmości Pana Pawła z Toys And Models, którego sklep z ogromną przyjemnością mogę Wam polecić, ponieważ oferuje m.in. modele wspomnianej SSM w naprawdę konkurencyjnych cenach. 

Czytaj dalej
Brak komentarzy:
Udostępnij:

Bentley Mulsanne Speed 1:43 Kyosho

6 lut 2018
Marki Bentley nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Firma założona została w 1919 roku przez Waltera Bentley’a, który od samego początku działalności swojego przedsiębiorstwa marzył o stworzeniu wyjątkowego samochodu wyścigowego. Można powiedzieć, że udało mu się to, ponieważ w latach 1924 i 1927 jego samochody wygrywały wyścig w Le Mans. W roku 1931 fabryka Bentley’a wykupiona została przez Rolls-Royce. Niektórzy twierdzą, iż praktycznie od tego czasu Bentley stracił całkowicie swój styl, stając się jedynie, nieco po macoszemu traktowaną, firmą córką koncernu Rolls-Royce. 

Czytaj dalej
Brak komentarzy:
Udostępnij:

Ural 4320 1:43 SSM

31 sty 2018
      W historii Muzeum 1:43 radziecki, a później rosyjski Ural pojawiał się już kilkakrotnie. Pierwszy raz przy okazji wpisu o ciągniku na podwoziu Urala 44202, drugi raz we wpisie o klasycznym Uralu 375d z zabudową kung, który tak doskonale znany jest choćby z parku maszyn LWP. Po raz kolejny pojazdy marki Ural opisane zostały w notce o samochodach napotkanych tu i ówdzie i uwiecznionych przeze mnie na fotografiach

Czytaj dalej
Brak komentarzy:
Udostępnij:

Kamaz 5320 z przyczepą GKB 8350 1:43 SSM

20 sty 2018
Ostatnie dwa wpisy oddaliły nas od nurtu, do którego, mam nadzieję, już nieco Was przyzwyczaiłem, toteż dzisiaj prosto zza oceanu udamy się na wschód, gdzie w 1968 roku rozpoczęła się historia jednej z najbardziej rozpoznawalnych ciężarówek na świecie – Kamaza. Nim jednak pierwsze Kamazy zaczęły masowo zjeżdżać z taśmy produkcyjnej specjalnie do tego celu wybudowanej fabryki, w innych zakładach narodził się zupełnie nowy projekt samochodu ciężarowego. Pamiętajmy, że w dawnym Związku Radzieckim nie istniało pojęcie konkurencji, toteż istniejące wówczas zakłady samochodowe nie stwarzały dla siebie rynkowego zagrożenia. 

Czytaj dalej
Brak komentarzy:
Udostępnij:

Chevrolet Impala 1:43 Spark

6 sty 2018
Druga generacja Chevroleta Impala weszła na rynek w 1959 roku. Przyjmuję tutaj oczywiście, iż pierwszym modelem o tej nazwie był Chevrolet Bel Air Impala, gdzie nazwa Impala, była wyznacznikiem wyższej, bardziej ekskluzywnej wersji wyposażeniowej. Samochód w stosunku do swojego poprzednika został całkowicie przeprojektowany. Wóz otrzymał zupełnie nową płytę podłogową, która spowodowała, że nowa Impala była nieco większa i cięższa aniżeli samochód pierwszej generacji.  


      Pojazd zachował najbardziej rozpoznawalny element z poprzedniego modelu, czyli tylne skrzydła, które w drugiej generacji znacznie powiększono i jeszcze bardziej wystylizowano. Pod nimi umieszczono duże klosze reflektorów w kształcie kropli. W przedniej części pojazdu znalazły się podwójne zespoły lamp oraz charakterystyczne wloty powietrza, tuż pod maską. Mimo, iż jak wspomniałem przyjmuje się, że wóz z roku modelowego 1959 – 60 jest drugą generacją Impali, to tak naprawdę dopiero wówczas stała się ona osobnym modelem wyzbywając się skoligaceń z Bel Air. W ofercie natychmiast znalazł się czterodrzwiowy sedan, dwu- i czterodrzwiowy hardtop oraz kabriolet. Hardtopa i sedana nie należy mylić, ponieważ samochody te różniły się od siebie konstrukcją i kształtem dachu oraz tylnej szyby. 
     Standardową jednostką napędową, jaką montowano w Impali był 185-konny silnik benzynowy w układzie V8 i pojemności 4,6l. Opcjonalnie klient mógł zamówić auto z nieco mniejszym silnikiem o pojemności 3.9l lub większym o mocy 315 KM i pojemności 5.9l. Na wyposażeniu Impali znalazły się m.in. zupełnie nowe, sześciostopniowe regulowane fotele, podłokietniki zarówno z przodu i z tyłu, zegar elektryczny, osłony przeciwsłoneczne, oraz „Speedminder”, czyli strażnik prędkości, który po ustawieniu na żądanej wartości, sygnalizował brzęczkiem przekroczenie zaprogramowanej szybkości. 
      Bardzo atrakcyjna była także deska rozdzielcza, na której pod wyprofilowanymi kapturkami znajdowały się indywidualnie osadzone wskaźniki z centralnie umieszczonym dużym prędkościomierzem. Na środkowej części konsoli umieszczono zegar. Łącznie w trzech fabrykach w St.Louis, Baltimore oraz South Gate, wyprodukowano 490 tysięcy egzemplarzy Chevroleta Impala.  W roku 1960 auto przeszło gruntowny facelifting, jednak nowy wizerunek Impali oraz kilka nietrafionych zabiegów marketingowych nie powtórzył sukcesu swojego poprzednika. Warto jeszcze nadmienić, iż na podzespołach Impali powstawały takie modele Chevroleta jak: Biscayne, Bel Air, Brookwood, Parkwood, Kingswood, Nomad, El Camino oraz Pontiac Catalina. 
Model, który możecie oglądać na poniższych fotografiach to samochodzik sygnowany logiem, specjalizującej się w modelach żywicznych, wytwórni Spark. Wytwórnia ta kolekcjonerom doskonale znana jest z wysoce detalizowanych i pieczołowicie odtwarzanych modeli głównie samochodów sportowych, jednak miała ona w swojej ofercie kilka przepięknych amerykańskich klasyków. Są one już dziś trudno dostępne, ale mi udało się zdobyć jeden z nich. 
  O Impali ze Sparka marzyłem od bardzo dawna. Kiedyś zupełnym przypadkiem znalazłem ją w ofercie jakiegoś polskiego sklepu, ale zwyczajnie nie było mnie na nią stać. Z czasem modele się wyprzedały i spotkanie ich u zachodnich dystrybutorów praktycznie graniczy z cudem. Pozostają serwisy aukcyjne lub… rosyjskie sklepy, w których nadal można je kupić. Być może ze względu na ich cenę. Dzięki pomocy zaprzyjaźnionego kolekcjonera w moim zbiorze znalazła się piękna Impala sygnowana logiem Spark. 
Na początku powiem o jej bolączkach, bo jako klasyczna żywica takowe posiada. Kto zbiera żywice, lub czytał wpis o El Camino, wie o odklejających się listwach. Na szczęście listwy udało się przykleić i mogę z dumą zaprezentować Wam ten piękny model. To byłoby na tyle w kwestii mankamentów. Więcej ich po prostu nie ma. Nie sposób napatrzeć się na genialnie odtworzoną bryłę pokrytą wspaniałym metalicznym lakierem. Pigment dobrano bardzo precyzyjnie, co pozwoliło uniknąć efektu zabawkowości. Biała farba pokrywająca dach oraz tylne partie pojazdu również położona jest idealnie równo. W modelu zadbano o bardzo staranne odtworzenie wnętrza, które stosownie do koloru nadwozia pomalowano na jasną zieleń. Pięknie prezentują się wszelakie listwy zarówno te wokół okien oraz te ozdobne, logotypy oraz kołpaki. Tylne reflektory wykonano z przezroczystego, barwionego plastiku, na który nałożono efektowną fototrawioną siatkę. Naprawdę, nawet gdybym chciał się czegoś przyczepić, to nie mam czego. Być może moja ocena jest subiektywna, ponieważ model ten stanowił dla mnie swoisty „must have”, do którego droga była naprawdę długa. Liczę jednak, że w komentarzach wyrazicie swoją – obiektywną ocenę tego modelu. Zapraszam serdecznie do galerii.  

















Czytaj dalej
Brak komentarzy:
Udostępnij:

Chevrolet El Camino 1:43 Neo Scale Models

30 gru 2017
Pierwsza generacja Chevroleta El Camino pojawiła się w 1959 roku wraz z wejściem na rynek drugiej serii Chevroleta Impala. El Camino był swoistą odpowiedzią Chevroleta na Forda Ranchero, który produkowany był od 1957 roku i z powodzeniem zdobywał rynek.   W pierwszej fazie sprzedaży Chevrolet niemal natychmiast pokonał głównego rywala z blisko pięćdziesięcioprocentową przewagą sprzedaży. Nie bez znaczenia pozostawał fakt, iż El Camino był od Ranchero po prostu ładniejszy. 


     Stylistycznie z zewnątrz auto oparte było na wspomnianym Chevrolecie Impala. Zestaw elementów zewnętrznych był zbliżony do modelu Bel Air, natomiast wnętrze oferowało komfort skromnej wersji Biscayne. Pod maską stylowego pickupa Chevroleta mogły znajdować się trzy różne jednostki napędowe, z których największa w układzie V8 o pojemności 5.7l potrafiła rozpędzić to ponad dwutonowe auto do 130mph. El Camino był również pierwszym amerykańskim pickupem z całkowicie metalową skrzynią ładunkową. Chevrolet El Camino był bez wątpienia piękny, jednak z racji zbudowania go na bazie klasycznego samochodu osobowego, bez specjalnych przeróbek układu jezdnego, nie koniecznie dawał sobie radę z większymi ładunkami. Głównie z racji dość miękko zestrojonego zawieszenia. W 1960 roku pojawiła się kolejna generacja El Camino, jednak nie powtórzyła ona sukcesu pierwszej. Z jednej strony nie bez znaczenia pozostała mniej ekstrawagancka stylistyka, z drugiej nietrafione zabiegi marketingowe. Całości dopełniła niska jakość montażu. Wszystko to skutecznie zahamowało sprzedaż drugiej generacji El Camino. 
    Model, który widzicie na zdjęciach to produkt firmy NEO Scale Models, która specjalizuje się w wysoce detalizowanych modelach żywicznych. Jest to pierwszy model tej firmy w mojej kolekcji i przyznam Wam się, iż oczekiwałem go z wielką niecierpliwością. Zwłaszcza, iż jest to także prezent od mojej narzeczonej, dlatego nadejście paczki przed samymi świętami niezwykle mnie ucieszyło. Niestety na wstępie okazało się, że modelik nie oparł się standardowej bolączce modeli żywicznych – odklejeniu listew. Przyznam, że na początku wyglądało to dość poważnie, ale udało mi się ów uszkodzenie łatwo naprawić. 
     Jakkolwiek głupio by to nie zabrzmiało, model Chevroleta El Camino stajni NEO Scale Models zaskoczył mnie poziomem wykonania. Spodziewałem się, pięknie odwzorowanej bryły, mnogości detali oraz elementów fototrawionych, ale i tak w rzeczywistości model zrobił na mnie dużo większe wrażenie, niż na fotografiach dostępnych w sieci.
     Samochodzik generalnie wykonany jest bez zarzutu. Świetna bryła pokryta jest doskonałym lakierem. Nadwozie posiada ogromną liczbę detali, od logotypów Chevroleta począwszy, na wszelkich listwach, wycieraczkach, wlotach powietrza skończywszy. Model poszczycić się może genialnym wprost wnętrzem. Samo koło kierownicy składa się z kilku elementów żywicznych i fototrawionych. Warto zwrócić uwagę na ładne koła wraz z felgami oraz obramowania okien, a zwłaszcza niewielkich ramek w bocznych szybach. Sam przód modelu to niemal symfonia detali. Zwraca uwagę doskonała głębia grilla oraz wlotów powietrza, kilkuczęściowy zderzak oraz bliźniacze reflektory. Podobnie jest z tylną partią wozu, w której oczywiście najbardziej zwracają uwagę charakterystyczne skrzydła i klosze tylnych reflektorów. Te ostatnie jednak nieco mnie rozczarowały, ponieważ są po prostu pomalowane, a niewykonane z barwionej, przezroczystej żywicy, czego oczekiwałem. Na zakończenie wspomnę, że jeszcze jeden detal wart jest uwagi - chromowana listwa okalająca skrzynię ładunkową, w której producent wytłoczył imitację nitów mocujących. 
     Podsumowując przyznam, że ów wspaniały prezent sprawił mi ogromną radość. Z przyjemnością porównałbym model NEO Scale Models z konkurencyjnym, trudno już dostępnym El Camino ze Spark. Kto wie, być może uda się to kiedyś, tymczasem zapraszam Was do obejrzenia zdjęć mojego wspaniałego El Camino ’59.  
















Czytaj dalej
Brak komentarzy:
Udostępnij:

Fiat 126p Bombel 1:43 DeA/Ist Models

25 gru 2017
      W 1974 roku rozpoczęto prace nad kolejną z wielu wersji rozwojowych Polskiego Fiata 126p – małego furgonu. Tego samego roku gotowy był pierwszy prototyp, za którego projektem stał doc. Cezary Nawrot z warszawskiej ASP. Znacznej zmianie uległa tylna część pojazdu, którą przeprojektowano w taki sposób, iż uzyskano przestrzeń ładunkową o pojemności 1m3. Przestrzeń towarowa zakryta była sztywną zabudową z laminatu, którą od przedziału osobowego oddzielała siatka zabezpieczająca przed ewentualnym przesunięciem się ładunku. 


    Kształt laminatowej zabudowy, a konkretnie jej obłości, spowodowały, iż pojazdowi nadano nazwę Bombel. Ładowność tego miejskiego dostawczaka wynosiła 300kg. Niestety Bombel nigdy nie wszedł do produkcji seryjnej. Wyprodukowano zaledwie szesnaście prototypów, które trafiły do działu sportowego FSM, gdzie pełniły rolę samochodów serwisowych.  
       Samochodzik widoczny na zdjęciach to miniatura pochodząca z serii Kultowych Aut Peerelu. Nie trzeba chyba nikomu przedstawiać ów wydawnictwa, którego fenomen zadziwia mnie nieustannie, zwłaszcza, że jak gminna wieść niesie, kolejne modele z serii ulegają zjawisku zink pestu. Póki co, mój fiacik się trzyma. 
      Model, jak na wydawnictwo gazetowe, zwłaszcza tak nierówne jak KAP, wypada całkiem nieźle. Na jego plus z pewnością przemawia fakt, iż jest to chyba jedyny model tej wersji Fiata 126p na rynku. Poza tym modelik jest bardzo przeciętny. Nie zaskakuje ani szczególnie wyjątkowym montażem czy odtworzeniem detali, podobnie jak nie sprawia negatywnego wrażenia. Minęło trochę czasu odkąd zaobserwowałem zgrubienie lakieru na lewych drzwiach, jednak na razie nie zmieniło się ono, toteż być może obawa przed tradycyjna chorobą modeli Kultowych Aut Peerelu być może jest przedwczesna. Nie przedłużając zapraszam Was do galerii i samodzielnej oceny Fiata 126p Bombel. 











Czytaj dalej
Brak komentarzy:
Udostępnij:
Autor bloga: D. Sz. "HitFan". Zdjęcia z rajdów znaleziono w Internecie. Prawa należą do ich twórców. Obsługiwane przez usługę Blogger.